Skip to main content

Czy to poziom mojego gustu muzycznego zniszczył się wpadając pod powolnie toczący się walec niesmaku, czy to chwilowa słabość spowodowana załamaniem nerwowym wzbogaconym o maniakalną depresję?

IMG_20151212_110604

Przypuśćmy, że znam siebie nie od dziś (choć najprawdopodobniej wcale swojej osoby na wskroś nie poznałam, a na wszelkie najwyższe procenty nigdy nie rozumiałam). Moje uszy pochłonęły zamiłowanie do spokojnej muzyki, także tej nastrojowej, tajemniczej, poezji malowanej paletą akwarelowych dźwięków. Kończąc czwarty rok swojego lichego żywota zażyczyłam pełnić dostojną profesję śmieciarza. Z nadejściem lat dziesięciu, wyznaczyłam cel podróży wzdłuż puszystych, pastelowych horyzontów, rozciągających się na każdej szerokości równika. Uprzedzając szesnaste urodziny odważyłam się wyznać najdziwniejsze pragnienie… dotyczące chorowania na synestezję. Zostałam przeklęcie oczarowana nieziemskimi umiejętnościami mieszania zmysłów, zafascynowana głębokością postrzegania wręcz onirycznej rzeczywistości. Na samą myśl o odczuwaniu dźwięków soczystych, dotkliwszych, wyraźniejszych, apetyczniejszych, moja niewyżyta wyobraźnia dygotała z podniecenia. Wspominam czasy nadgryzanej sztuki mimowolnie i wszechstronnie, przywołuję błyszczące w świetle księżyca cienie przeszłości nieulotnej, poezji Białoszewskiego, prozy Schulza, pachnącej drewnem sztalugi, pierworodnych słów, tkanek, odseparowanych komórek mojego nagiego ciała przetłumaczonych na zespół niedojrzałych jeszcze sylab. Dawniej tak bardzo potrzebowałam łącznika między nieskazitelnym geniuszem, a moją osobistą, personalną wizją artystycznych, kokieteryjnych uwag. Obecnie wyszłam z wprawy, a językiem ojczystym posługuję się zaskakująco, wybitnie okaleczam swoje literackie alter ego. Muzyka uwydatnia. Kreśli, portretuje, ilustruje. Wyraża własnym brzmieniem mój koloryt i aurę. Gotuje razem ze mną.

Ten przepis, a przede wszystkim zdjęcia, fenomenalnie udowadniają autentyczność powyższych słów. Nauczyłam się pracować z zimą za oknem, ze słabym, naturalnym światłem, z półmrokiem nadciągającym już w południe. Muzyka peryfrastyczna, eufemiczna buduje kolejny wypiek w mojej kuchni. W końcu odkryłam złoty środek na grudniową frustrację.

Processed with VSCO with a6 preset

Ostrzegam, że poniższe herbatniki nie posmakują przeciwnikom mąki gryczanej. Są bezglutenowe, a co za tym idzie bardzo ciężko wałkuje się ciasto, na co i tak znajdziemy wspólnie rozwiązanie. Zamiast cukru użyłam syropu klonowego, który podbija delikatnie karmelowy, orzechowy, subtelnie kawowy smak ciasteczek. Dodałam go  dość dużo, przez co herbatniki są baardzo słodkie. Ciepłe, wyjęte prosto z piekarnika nie zachwycają tak, jak te ostudzone. Wpis inspirowany jest kardamonowymi ciasteczkami z książki The New Nordic. Co prawda oba przepisy mają bardzo mało cech wspólnych, jednak to właśnie Cardamon Shortbread zachęciły mnie do dzisiejszych kombinacji.

Processed with VSCO with a6 preset

GRYCZANO-JAGLANE HERBATNIKI 

Potrzebujesz:

  • 2-3łyżki miękkiego masła
  • 160-190g syropu klonowego lub syropu z agawy
  • 190g mąki jaglanej
  • 160g mąki gryczanej
  • jedno malutkie żółtko
  • 2 niepełne łyżki proszku do pieczenia (można pominąć)
  • ziarenka z dużej laski wanilii

Processed with VSCO with a6 preset

Jak zrobić?

Banał, ponieważ wszystkie składniki ze sobą zagniatamy i wałkujemy. No i tu jednak pojawiają się schody, bo takie ciasto bardzo ciężko rozwałkować! Polecam robić to za pomocą sylikonowego wałka i specjalnej maty do ciasteczek. Co jeśli nie posiadamy takowych bajerów? Wystarczy delikatnie oprószyć stolnicę mąką, lub wysmarować tłuszczem, położyć na niej kulkę ciasta, przykryć dużym arkuszem papieru do pieczenia i właśnie przez wspomniany papier wałkować ciasto. Następnie delikatnie przekładamy ciasteczka na blachę, którą wsadzamy do rozgrzanego do 170-180stp. piekarnika na ok. 10minut. Studzimy, zjadamy w akompaniamencie korzennej herbaty.

Processed with VSCO with a6 presetProcessed with VSCO with a6 preset

 

 

10 Comments

Leave a Reply