Skip to main content

Processed with VSCO with b5 presetPojawiłam się na Instagramie. Robiłam to zupełnie dla siebie. Bez pomysłu, przekonania. Wymyśliłam tak sobie, wiecie, z ciekawości – kulinarny, internetowy pamiętnik. O zgrozo! To nawet nie był mój pomysł… zmusiły mnie dawne przyjaciółki. Po dziś dzień jestem im wdzięczna.

Okazało się jednak, że profil na portalu społecznościowym rozwinął się w poważną inicjatywę. Dziś jestem tutaj. Jutro będę o krok dalej.

Nigdy nie akceptowałam social mediów, dopóki nie zrozumiałam, że… to główne źródło dochodu wielu ludzi. Obecnie podziwiam każdego Polaka, który szanując innych homo sapiens oraz najwyższe wartości, zdobywa w taki sposób swoją miesięczną pensję. To osoby wyjątkowe, zdolne, pomysłowe, pewne siebie, ale przede wszystkim odważne. Bo ilu jest takich, którzy marzą o robieniu tego, co kochają, ale ciągle boją się porażki?

Dziś postanowiłam podzielić się z Wami moimi amatorskimi słowami. W tej dziedzinie amatorskimi. Tak, właśnie teraz, nie za jakieś kilka lat. Nigdy nie możemy być pewni tego, jak zmieni się nasze życie. Nasze spostrzeżenia. To dobry moment na obiektywne, a zarazem świeże spojrzenie na daną sytuację.

DSC_3451

  1. W Internecie nie jesteśmy samowystarczalni. To CZYSTA PRAWDA. Bez względu na to, jak twardo stąpamy po ziemi, jak niezłomnymi charakterami jesteśmy, to i tak nasze social działanie, to zlepek zaangażowania wszystkich otaczających nas osób. Oczywiście – my jesteśmy głównymi mózgami, koordynatorami, to nasza kreatywność, autentyczność i twórczość fascynuje ludzi, jednak… to dzięki nim zdobywamy przysłowiową ‘sławę’. Wyobraź sobie taką sytuację: cały świat spiskuje przeciwko Tobie, tracisz wszelkie możliwości. Na tym polegają portale SPOŁECZNOŚCIOWE (więc tak przy okazji dziękuję Wam moi drodzy!)
  2. Internet/followersi to PRAWDZIWI ludzie. Życzliwi, pomocni, również obrzydliwie zazdrośni. Z wieloma można zawsze porozmawiać. To piękne relacje, otaczanie się bratnimi duszami. Poprzez instagramową działalność poznałam nie tylko przezdolnych ludzi, ale także niesamowitych przyjaciół. Zaufałam im i wcale tego nie żałuję. Stanowią nieodłączny kawałek mojego życia.
  3. Oprócz ‘fanów’ miałam okazję rozmawiać z kobietami, którymi od wielu lat się inspiruję. To moje kulinarne autorytety, co więcej, chwalą mnie, dają wskazówki, konstruktywnie krytykują. Dzięki tym doświadczonym ludziom podszkoliłam swoje umiejętności, nadrobiłam dawne zaległości.
  4. No właśnie! Zdjęcia! Wiem już na czym to polega. Rozumiem światło, rozumiem ISO, rozumiem balans bieli. To magiczne! To praca niewyobrażalnie motywująca, ponieważ ciągle, zachłannie chcę więcej, lepiej, profesjonalniej. Czuję, że się rozwijam.
  5. Instagram to wytrwałość i cierpliwość. Gdybym poddała się na samiutkim początku, straciłabym wszelką szansę na sukces. Czytam pytania z kategorii: „Jak to zrobiłaś?”/”Jak zdobyć tylu obserwatorów?”/”Wypromujesz mnie?”. Błagam… Ja nawet nie myślałam o takich liczbach. Ciężka praca popłaca. Mawiają. Szkolenie kreatywności. Mawiają (a nie cwaniaczenie ;)).
  6. To również lekcja… braku zazdrości. Ja sama spotkałam się z bardzo ciepłym przyjęciem w gronie moich ‘instakoleżanek’. Dziś równie ciepło witam nowe osoby. To piękne doświadczenie w dzisiejszych egoistycznych czasach.
  7. W moim życiu zagościł totalny obiektywizm. Musiałam nauczyć się odmawiać. Dzielnie trzymam się swojego zdania, wyrażam je w sposób bardzo kulturalny.
  8. Po wielu latach ‘społecznej plastyczności’ jestem asertywna. nie tylko w Internecie, również wobec realnego świata. To orzeźwiające uczucie nie wstydzić się swoich poglądów.
  9. Konkretyzacja swoich zamiarów. Obowiązkowość. Wszystko to wynik ciężkiej pracy, także duża odpowiedzialność. Gdy masz świadomość, że obserwuje cię kilkanaście tysięcy ludzi, starasz się robić wszystko, aby być jak najbliżej nich. Z drugiej strony nie widzisz sensu, aby codziennie zasypywać ich masą bezsensownych materiałów związanych z twoim prywatnym życiem. Przecież każdy ma własne. To jedyne, na którym powinien się skupić.
  10. Dystans do mediów. Tego właśnie się nauczyłam. Rozumiem, że wszystko pokazywane jest w jak NAJLEPSZYM świetle. Ponadto te idealistyczne, wariackie wizje nie są wcale takim zagrożeniem – są świetnym wyparciem surowej codzienności. Ma to duży sens, ale w nadmiarze ogłupia, bardzo szkodzi.

Przeczytaj tą listę chociażby po łebkach. Zastanów się. Jeśli twoje social media nic pozytywnego nie wnoszą do twojego życia, może warto z nich zrezygnować? Pamiętaj, że na świecie spotykasz mnóstwo emocji, bodźców, pomysłów, możliwości. Odrzucenie jednego z nich nie prowadzi do totalnej pustki. Robi miejsce na coś lepszego.

Tak, dlatego nie mam Facebooka 😉

11 Comments

  • xxx says:

    jaki aparat kupiłaś? 🙂

  • Natalia says:

    Instagram to cudowna rzecz ❤️ I cieszę się ogromnie, że Cię gdzieś w otchłaniach internetów spotkałam! Gratuluję insta sukcesów, Oluś!

  • Instagram to na prawdę specyficzne, a za razem piękne miejsce. Sama pokusiłam się (równeż za namową) na założenie go przez to, że mój telefon był…nadal jest oblegany przez setki zdjęć jedzenia. Ja po prostu to lubię. Lubię usiąść, szukać dobrego kadru, czegoś co mnie zadowoli. To po prostu sprawia mi radość. Nigdy bym nie przypuszczała, że to się rozwinie w prawdziwą pasję, a ludzie będą potrafili dawać mi tyle motywacji za to, że staram się czasem nakarmić ich czymś kolorowym i pobudzić ich wyobraźnię. Jakby na to nie spojrzeć, to taka działalność sprawia, że nadajemy temu światu przeróżne barwy i przyczyniamy się do tego, że każdego dnia jest na nim coraz więcej szczęśliwych ludzi. Wszystko za sprawą tego, że wzorując się na kimś zechcieli ruszyć się z miejsca! Pamiętaj Olu, że motywujesz nieziemsko. Tworzysz cuda. Do Augustowa mam jakieś pół dnia drogi, ale przyjdzie taki dzień, że nawiedzając tamte okolicę zwrócę się po przepiękny tort…..i ciastka! Miłego dnia!

  • Maya Zann says:

    Moim zdaniem, najlepsze na Insta są konta tematyczne. Ja nie mam tam konta, ale czasami jak szukam, to własnie miejsc, gdzie poświęca się uwagę węższej sferze, np. tylko jedzenie, albo tylko książki, albo tylko faceci z książkami, tylko mroczne zdjęcia. Jakoś nie umiem polubić kont takich… prywatnych, gdzie jest wszystko i nic.

    • Haniako says:

      To ciekawe, bo mnie z kolei strasznie nudzą takie konta 😀 Podziwiam, jak są konsekwentne i mają pewien konkretny temat, ale ile razy można oglądać zdjęcie książki i kawy? 🙂 Chociaż muszę przyznać, że dla mnie najmniej ciekawe są konta z samymi selfi. Kiedy doda się zdjęcie twarzy raz na jakiś czas, to kumam, ale codziennie? Tak na wszelki wypadek, żeby nikt nie zapomniał XD

  • Moja przygoda z ig zaczęła się bardzo podobnie, tyle, że nie wiedziałam o nim zupełnie nic, podobały mi się zdjęcia z tel. przerobione instagramowymi filtrami ot co 😉 Nie zdawałam sobie sprawy ile niesamowitych osób i historii kryje się za tymi kwadratowymi zdjęciami 🙂

Leave a Reply